Baby…

Posted: 11 Maj 2012 in Uncategorized

“Baba!Płaczka! Beksa!” i tym podobne określenia często były(może dalej są, nie wiem nie orientuję się) słyszane w piaskownicy. I chyba te określenie najlepiej pasuje do Semira Stilicia i kopaczy Śląska Wrocław. Baby, bo na pewno nie pełnoprawni faceci z charakterem i jajami.

Co raz mniej takich piłkarzy pokroju Grzesia Szamotulskiego, Roya Keana czy Erica Cantony – sportowców i mężczyzn pełną gębą, którzy potrafili robić bardzo głupie rzeczy, ale nigdy się ich nie wypierali.

Dla niezaznajomionych z tematem proponuję najpierw zapoznać się z filmikami:

 

Chamskie, nie chamskie – sprawa dyskusyjna, chcieli się przypodobać kibicom. Ja osobiście samym zachowaniem ani trochę zbulwersowany jak to niektóre dziennikarzyny były, wrzutki na inne drużyny od zawsze są częścią futbolu zarówno tego na boisku jak i tego na trybunach. Ale dość gadania, teraz czas na oświadczenie  rady drużyny Śląska Wrocław(Stilić strasznie namieszał, że jedno oświadczenie mieszało się z drugim i już nie chciałem wyjaśniać jak to wygląda, dlatego jest tylko Śląsk):

Podczas mistrzowskiej fety w Rynku wspólnie z wrocławskimi kibicami świętowaliśmy największy sukces w naszej karierze. Emocje, które nam towarzyszyły, były ogromne. Kilkanaście tysięcy sympatyków naszej drużyny wiwatowało na naszą cześć, zachęcając nas do wspólnego śpiewania stadionowych pieśni, sławiących Śląsk Wrocław. Daliśmy się porwać tym emocjom, włączając się do wspólnego śpiewania piosenek, które doskonale znamy z naszych meczów: “Mistrz, mistrz, WKS”, “Cała Polska w cieniu Śląska” i tym podobnych.

W pewnym momencie zaintonowana została nieznana nam wcześniej piosenka, której nigdy dotąd nasi kibice nie śpiewali. Chcąc dalej radować się z naszymi sympatykami, usiłowaliśmy niejako odgadywać jej kolejne słowa, by nadal podtrzymywać wspólne śpiewy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z jej przesłania i z tego, że jest to piosenka obrażająca Legię Warszawa, w której mamy wielu boiskowych kolegów oraz przyjaciół. Część z nas przestała ją nawet w pewnym momencie śpiewać – niektórzy dlatego, że zorientowali się w jej treści, inni z powodu zwyczajnej nieznajomości jej słów.

Jest nam bardzo przykro, że nieświadomie obraziliśmy kibiców i piłkarzy Legii. Przepraszamy, jeśli nasze nieumyślne zachowanie kogokolwiek uraziło.

1. Ktokolwiek z drużyny to napisał jest kompletnym idiotą jeśli myśli, że ktokolwiek uwierzy w wersję z oświadczenia.

2. Pomijając bzdurną treść oświadczenia to jest w niej zawarte również kłamstwo, bo na filmie nie widać ani trochę jakby piłkarze przestali ją śpiewać z powodu nieznajomości słów, w rzeczywistości było tak, że gdy tylko usłyszeli tą melodię rozochocili się bardziej.

3. Piotr Celeban i Sebastian Mila zasługują na osobny komentarz. Pierwszy, jeden z głośniej śpiewających ma w najbliższym okienku przejść do Legii… – to nie wymaga komentarza. Natomiast Mila kiedyś się deklarował jako wierny kibic warszawskiej ekipy – ciekawe pojęcie wierności…

Panowie, podetrzyjcie se tyłek tym bublem skleconym przez jakiegoś idiotę i miejcie chociaż jaja, aby ponieść konsekwencję swoich czynów!

Galatasaray Polska

Posted: 7 Maj 2012 in Uncategorized

Dzisiaj bardzo krótko i treściwie. Mała autoreklama. Zapraszam wszystkich czytelników do zaglądania na stronę galata.com.pl, której zostałem niedawno współtwórcą. Jak łatwo zgadnąć jest to serwis traktujący o Galatasaray Stambuł, możecie liczyć na aktualności, relacje z meczów, publicystykę itd. Dzisiaj premierę ma pierwszy odcinek serii “ultrAslan – najlepsze oprawy” o ultrasach stambulskich lwów, którego jestem współautorem.

Pokory…

Posted: 21 Kwiecień 2012 in Uncategorized

Nieco apropo dzisiejszego Gran Derbi, troszkę ostatnimi wydarzeniami i obserwacjami apeluję – nauczcie się przegrywać. Ja wiem, że ciężko pogodzić się z tym, że przeciwnik był lepszy, ale nie zawsze da się wygrywać i nie zawsze trzeba też się wykłócać, czy podważać wszystko co na tej klęsce zaważyło.

Tym bardziej dziwi mnie taka postawa, gdy gra się o nic. Tak towarzysko, dla zabawy na podwórku czy w szkole. Czy naprawdę włos Ci z głowy spadnie jak przyznasz się, że byłeś gorszy? Tak samo jest z przyjmowaniem krytyki, jeżeli jest ona tylko konstruktywna i podparta argumentami to czemu mam jej nie zaakceptować i nie spróbować się poprawić? Nikt Ci drogi człowieku nie mówi, że jesteś taki i owaki, tylko daję Ci radę, abyś następnym razem nie popełnił takiego samego błędu….

Przepraszam, za ten wpis pisany tak na szybko i może nie do końca składnie, ale pod wpływem dzisiejszych zdarzeń musiałem to napisać.

Pozdrawiam

To my kibice!

Posted: 1 Kwiecień 2012 in Uncategorized
Tagi: ,

O kibicach na blogu jeszcze nie pisałem i uważam to za duży błąd. Ludzie, którzy mnie znają bardzo dobrze wiedzą ile dla mnie znaczy ta subkultura. O tym temacie powiedziano co prawda już bardzo wiele, a ja nie lubię poruszać oklepanych spraw, ale jeśli choć na jedną część tego ogromnego ruchu mam inny pogląd niż wszyscy to myślę, że warto napisać o tym.

Zacznijmy od tego, że kibice są solą piłki nożnej i bez nich ten sport nie istnieje. Nie mówiąc już o tak oczywistych kwestiach jak wejściówki, szale, koszulki, czapki itd., przede wszystkim chodzi jednak o sprawy inne niż materialne. Promocję zarówno klubu jak i uniwersalnych wartości życiowych, świecenie przykładem, akcję charytatywne.

Nie ma co się czarować. Wizerunek fanów jest jednak zgoła odmienny od tego realnego. Media na czele z Gazetą Wyborczą próbują manipulować opinią publiczną pisząc o zadymach, awanturach, burdach i innych rzeczach, które stanowią poniżej 0,1% ruchu kibicowskiego. Tak jak w każdej grupie, tak i tutaj znajdują się ludzie różni. Są listonosze, bankierzy, sprzedawcy, ale też handlarze narkotykami, uliczni rozbójnicy czy złodzieje. Wiadomości są w tak umiejętny sposób podawane, że nagle społeczeństwo nie mające styczności z fanatykami myśli iż to jest ogromny i powszechny problem. Na dodatek często informacje są przeinaczane, zmyślane i fałszywe. Całą sprawę rozdmuchują ludzie, którzy na trybunach nie byli nigdy, ew. kilka razy na sektorach “piknikowych” i łykają dziennikarskie kaczki jak matczyne mleko.

Boli mnie taki wizerunek kibiców, ponieważ wszystkie plusy i atuty tego środowiska są zacierane, a mówi się tylko o sprawach złych na dodatek obłudnie i kłamliwie. Nikt nie wspomni o stadionowej edukacji. W szkołach uczy się o wielkich wynalazkach starożytności, Kodeksie Hammurabiego, panach feudalnych, a do wydarzeń z II wojny światowej nawet nie docieramy, a jeśli już to wiadomości o tym okresie zamykają się w jednej lekcji. Nie można zapomnieć, że młodzież często właśnie na trybunach i wśród fanatyków dowiaduję się o Pileckim, Żołnierzach Wyklętych czy Jaruzelskim i Kiszczaku.

Samych akcji charytatywnych również jest mnóstwo. Z pamięci, bez zająknięcia jestem w stanie powiedzieć kilka tych ostatnich w wykonaniu Jagiellonii: Wyprawka, Wózki za nakrętki, Paczki dla kombatantów na kresach. “Dzieci Białegostoku” regularnie odwiedzają domy dziecka dostarczając dzieciom rozrywki, wsparcia materialnego i chwilę zapomnienia od codziennych problemów.

Czy kiedykolwiek usłyszeliście o tym w mediach? W wielokrotnie przywoływanej przeze mnie GW czy TVN? No, ale tak – agresja się lepiej sprzedaje. To nic, że to było trochę inaczej, napiszemy wersję brutalniejszą. Litar dostał zakaz stadionowy za oplucie pijanego człowieka na trybunie, który zachowywał się agresywnie w stosunku do swojej rodziny i innych bywalców trybun. Bardziej wiarygodniejsze okazały się zeznania “poszkodowanego” niż kilkunastu obecnych tam świadków. W mediach natomiast mogliśmy przeczytać o oplutej całej rodzinie, agresywnym zachowaniu kibiców. Wróć! Agresywnym zachowaniu “bydła”.

Jeszcze raz powiem – boli mnie to jak nic innego.

Bezpłciowo…

Posted: 23 Marzec 2012 in Uncategorized

Nie lubię tak gapić się w to okienko edycyjne na blogu i siódmy raz zaczynać tą samą notkę. Nie mam pomysłu na wstęp – przejdźmy do sedna i meritum moich dzisiejszych rozważań.

Po 6 latach nauki w podstawówce, którą niebawem ukończę wyrobiłem sobie opinię o szkole, nauce, nauczycielach, wychowawcach i uczniach. O tym, że moi rówieśnicy w przeważającej większości nie potrafią się poprawnie wysławiać po polsku, zachowują się jak przedszkole to wiadomo już dawno. Za to denerwuję mnie inna rzecz jeszcze bardziej. Dlaczego wszyscy wokół, przynajmniej w klasie to dzieci bez charakteru, zainteresowań, jakiejś takiej wyjątkowości. Najlepsze określenie jakie do nich pasuje to bezpłciowość. Tacy właśnie są. Wszyscy tacy sami, bez hobby, pasji, czegoś czym odróżniali by się od innych.

Wszyscy chłopacy większość swojego tygodnia poświęcają na szkołę i granie na komputerze(granie, a użytkowanie to inna rzecz!). Nie potępiam grania w gry, sam to robię. Chodzi tylko o ich wybór. Po prostu dla niektórych jakikolwiek element taktyki, strategii, czy prostego, logicznego myślenia jest najwyraźniej zbyt trudny. “Przecież szkoła jest od uczenia się, a poza nią to ja już nie muszę myśleć” – tak przedstawia się ich rozumowanie.

Teraz płeć żeńska. Nie ma grania na komputerze jest za to co innego. Czytanie “Bravo”, pudelków, pantofelków i “blogasków” o gwiazdach i modzie. Wielkie podniecanie się, kto z kim, gdzie i jak. ” O Jezu! Oni tyle zarabiają, a taką fajną muzykę grają!”. Tylko oni na tą kasę mniej lub bardziej sobie zasłużyli. Poświęcali się swojej pasji od małego.

Do czego zmierzam? A no do tego, że wszędzie się trąbi o akceptowaniu i tolerancji inności, ale mówi się tylko o chorobach, kolorze skóry, wyznaniu itd. Człowiek jest wyjątkowy przede wszystkim przez to co ma się w głowie i w sercu. Moją pasją jest piłka nożna i dziennikarstwo, a cytując kolegę jakby mi to zabrali to tak jakby ucięli mi łeb.

iGol – koniec marzeń

Posted: 17 Marzec 2012 in Uncategorized

Jak wiecie, bądź nie od jakiegoś czasu pracowałem w iGolu – internetowym serwisie piłkarskim. Nie ukrywam, że było to naprawdę fajne doświadczenie. Myślę, że nieco się nauczyłem, trochę ludzi poznałem no i przede wszystkim zapoznałem się ze specyfiką takiej roboty. Nie ukrywałem do tej pory, że chcę wiązać z tym zawodem swojej przyszłość, lubię to robić i jest to moją pasją.

Jak na boisku – dwie wtopy, dwie żółte kartki i w efekcie czerwona. Strasznie mi przykro, że tak to wyszło. Mam bardzo dużo pretensji do siebie, nie czarujmy się – jak bym nie pisał to z powodu wieku mnie nigdzie nie przyjmą. Tutaj, też wszedłem do redakcji za wstawieniem się Kacpra(jeszcze raz dzięki!), a i tak dalej byłem na początku obiektem ukradkowych spojrzeń. iGol dał mi ogromną szansę, której już pewnie nie otrzymam, bo w najbardziej frajerski z możliwych sposobów zmusiłem moich przełożonych do zakończenia współpracy ze mną.

Kończąc ten bardzo osobisty wpis, chciałem strasznie podziękować wszystkim, z którymi miałem okazję pracować i którzy na każdym kroku byli dla mnie mili, życzliwi, sympatyczni i pomocni. Pozostaje mi tylko przeprosić, że nie odwdzięczyłem się terminowością, rzetelnością i profesjonalizmem. Być może Kacper miał rację – nie jestem jeszcze odpowiednio dojrzały.

Wczoraj świat obiegł filmik wrzucony na youtuba przez jednego z zawodników młodej ekstraklasy Lecha Poznań. Szymon Drewniak, Przemysław Sadowski, Jędrzej Łągiewka, Paweł Baraniak, Marcin Byszewski, Dominik Chromiński, Sebastian Polody i Karol Szymański – to gwiazdy dzisiejszego wpisu.

Na filmiku widać zabawę jaką urządzili sobie w internacie młodzi kopacze(na łatkę piłkarzy nie zasługują). Brak dziewczyn na imprezie wymienili na litry alkoholu i tajemnicze pigułki, którymi wymachują w pewnym fragmencie nagrania. Co to za pigułki to już każdy może sobie sam wstawić. Do tego dochodzi wymachiwanie Szymona Drewniaka gołym tyłkiem do kamery. Podobno grajek całkiem niezły, reprezentant kraju w swojej kategorii wiekowej. Kij im w oko za to, że się bawią jak debile. To w tym momencie naprawdę pikuś, ale… co za kretynem trzeba być, żeby to wszystko kręcić kamerą i wrzucać do internetu?!

W tym momencie powinniśmy się zastanowić nad sensem tworzenia internatów klubowych, w ogóle całego systemu szkolenia w Polsce. Nie zmienia to faktu, że brak słów, aby skomentować zachowanie zawodników na powyższym filmiku. Brawo, Panowie – choćbyście się nie wiem jak starali, za 2 lata na testach w klubie nikt nie będzie pamiętał o tym, że byliście reprezentantami młodzieżowej reprezentacji, a o tym, że kręciliście tyłkami na pseudo-imprezie pokojowej do kamery. Gratuluję!

P.S Tak na deser wypowiedź Grzegorza Kasprzika, który dorosły to jest tylko z nazwy :
Panowie Szacun! Buhahahaha Zabrakło tylko kilku wstawek tanecznych! Karol nie tak Cie uczyłem tanczyc! A gdzie łucznik, bujanie gołębi, syrena strazacka i rolnik w polu(sianie)! Poprawic mi sie nastepnym razem! Buhahaha Chyba wynajme pokoj obok Was!

Audiolog nr.1

Posted: 17 Luty 2012 in Uncategorized

Audiolog nr.1

Bardzo nietypowo, treść wpisu w nagraniu. Zgłoszenia dodajemy w komentarzach.

Po dwóch tygodniach laby przychodzi czas na szary i smutny powrót do rzeczywistości. Przerwy jak zawsze za mało.Mimo wszystko myślę że ferie spędziłem całkiem fajnie. Co prawda nigdzie nie wyjeżdżałem,  ale każdy czas poza szkołą jest przyjemny sam w sobie.

Gorsze, że teraz trzeba będzie znowu znosić towarzystwo osób, z którymi nie koniecznie mam ochotę spędzać czas, wysłuchiwać krzyków i wrzasków nauczycieli, katować się pracami domowymi i słuchaniem o tym jakie to gimnazjum jest straszne.

W gruncie rzeczy da się jednak znaleźć pozytywy. Pierwszy i najważniejszy to ten, że to jeszcze tylko pół roku i w końcu zmienię klasę. Może uda mi się znaleźć z nimi wspólny język i szkoła nie będzie taką mordęgą? Czas pokaże. Potrzebna jest mi już zmiana otoczenia, tak aby dzień “w budzie” niósł za sobą coś nowego. Tak jak to było przez pierwsze 4-5 lat. W poprzednim wpisie już o tym wspominałem, ale w szkole oprócz nauki równie ważna jest integracja z klasą. W moim przypadku jest ona naprawdę minimalna. Na palcach jednej ręki można policzyć nasze wspólne spotkania. Gimnazjum będzie jakimś krokiem w przód właśnie w tym temacie.

Z jednej strony rozumiem ludzi, którzy narzekają na brak ośmioklasowej podstawówki. Z drugiej strony nowa szkoła i nowe otoczenie może zadziałać pozytywnie i umilić cały ten czas. Nie każdy jednak poradzi i znajdzie sobie miejsce. Gimnazjum skupia dzieci w głupim wieku. Pokus może być naprawdę wiele i tylko osoba z silnym charakterem i wystarczająco dojrzała będzie potrafiła im się oprzeć. Zobaczymy czy ja taką osobą się okaże, jestem dobrej myśli.

Nie miało być wpisów takich jak ten, natomiast musicie wiedzieć że czasem najdzie mnie jakaś potrzeba wylania swoich zaplątanych i nieskładnych myśli do internetu, a efektem będzie taki oto marny post. Nie chcę być złym prorokiem, ale znając siebie popadnę teraz w marazm, a jedynie kiedy będę się ożywiał to w weekend. Częstotliwość wpisów może być gorsza,  postaram się aby tak nie było.

 

“Fuck off, nauczyciele nienawidzę was!” – krzyczała w 1997 roku Agnieszka Chylińska. Nie da się ukryć, że po części racje miała. Rację również miał ten kto wymyślił jakże często powtarzane przysłowie “Jak nic nie będziesz umiał to zostaniesz nauczycielem”.

Zawód nauczyciela nie da się temu zaprzeczyć jest bardzo trudną “fuchą” i nie każdy takiej robocie podoła. Zacznijmy od tego, że mało który nauczyciel chciał nim być. Zazwyczaj sprawa wygląda tak:

- Idę na studia takie jakie mnie interesują, następnie nie mogę znaleźć pracy w swoim zawodzie, dlatego kończę kurs i zostaje nauczycielem. Nie mam jednak za grosz doświadczenia i wiedzy pedagogiczno – wychowawczej. Szczegół, prawda?

Później taki człowiek znajduje zatrudnienie w szkole idzie na lekcje i prowadzi je według programu. Sztywno, bez improwizacji i włożenia czegoś własnego w takie zajęcia. Nie próbuje młodzieży przekazać informacji w sposób ciekawy. Żeby nie było za mało! Taki pracownik szkoły w pewnym momencie zostaje wychowawcą klasy, a wtedy to już istna masakra… Każdy spór kończy się wizytą u pedagoga szkolnego, na godzinach wychowawczych dzieci rozbierają choinkę, albo odrabiają prace domowe, a każda prośba o głębszą rozmowę i zasygnalizowanie problemu kończy się wymijającą odpowiedzią, bądź jej brakiem.

Kasa wpływa na konto, pracy nie jest za wiele – ponarzekam se przy dzieciach, ale w sumie nie jest mi źle. Robota jak robota, ważna że jest kasa. A no właśnie nie! Praca pedagogiczna jest bardzo specyficzna. Przyrównam może to do kapłaństwa. Trzeba mieć powołanie by się tym zajmować. Przy przekazywaniu informacji trzeba pamiętać, że równie znacząca co treść jest forma. Szkoła to nie tylko nauka. To również pewnego rodzaju forma wychowania. Jakieś wartości stąd też się wynosi. Drodzy nauczyciele – warto o tym pamiętać.